piątek, 31 maja 2013

Be Beauty micelarny płyn do demakijażu - moja opinia :)

Witajcie!

W maju pokusiłam się o zakup słynnego micela z Biedronki :) Krążyły wieści, że ma być wycofany, więc żal było nie wypróbować, szczególnie za taką cenę :) Zachęcające było też to, że był produkowany przez firmę Tołpa :)

Zapraszam :)




Cena: ok 4,39 zł.
Pojemność: 200 ml.

Moja opinia:

Opakowanie: Miłe dla oka, widać ile produktu zostało :) Otwieranie typu "klik" - nie musimy gonić za uciekającym korkiem :) ale w podróży może się łatwo wylać :(

Zapach: ja nie wyczuwam żadnego charakterystycznego zapachu.

Działanie: podzielę je na dwie grupy - na jednej sprawdza się świetnie, na drugiej trochę mniej.

Działanie na twarzy - micel bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu z twarzy, mój Revlon Colorstay jest całkowicie usunięty :) 
Działanie na oczach - tutaj trochę się zawiodłam, bo kosmetyk owszem rozpuszcza makijaż oczu ale trzeba długo czekać i nie obejdzie się bez tarcia tej okolicy :( Nie ma mowy o cudownym zdjęciu makijażu za pomocą przyłożonego nasączonego płatka!
Jeśli chodzi o podrażnienia oczu to nie odnotowałam, więc jest delikatny dla tego obszaru :)

Ogólnie skóra po zastosowaniu jest bardzo dobrze oczyszczona, ale pozostaje na niej taka lepka, ale nie tłusta warstwa - ja zawsze po demakijażu myję jeszcze twarz żelem aby pozbyć się tych dziwnych warstewek po produktach do demakijażu (nie spotkałam jeszcze takiego, który by ich nie pozostawiał)

Wydajność: średnia :)

Jeśli zastanawiacie się jeszcze nad zakupem, to jest ostatni dzwonek, aby go nabyć :)
Ja może dokupię jeszcze butelkę jak spotkam, bo na twarzy sprawdza się świetnie :) Oczy też da radę przeżyć :)

Chociaż czytałam ostatnio na jakimś blogu, że prawdopodobnie ma być na jego miejsce jakiś inny micel, który jest już na magazynie Biedronki.
Podobno w Kauflandzie i Netto są podobne micele w niskiej cenie (również produkowane przez Tołpę) :)


Próbowałyście go już? A może narobiłyście zapasów?
Jaki jest Wasz ulubiony kosmetyk do demakijażu?

Pozdrawiam
sarinacosmetics :)

czwartek, 30 maja 2013

Tania i zaskakująco dobra, czyli odżywka wzmacniająca Schauma Fito-kofeina :)

Witajcie!

Dzisiaj recenzja mojego ostatniego odkrycia, które było wygraną w jednym z rozdań :)
Gdyby nie była to wygrana, pewnie nie skusiłabym się na Schaumę (kiedyś szampony Schauma zrobiły mi kuku), ale spróbowałam i jestem oczarowana ta odżywką :) Nie spodziewałam się takiego efektu :) Mogę śmiało powiedzieć, że jest tak samo dobra, jak Garnier Ultra Doux awokado i karite!

Zapraszam na recenzję :)


Odżywka z fito-kofeiną do włosów słabych, cienkich, przerzedzających się. Formuła z kompleksem z fito-kofeiną wzmacnia włókna włosów od wewnątrz i zwiększa ich odporność. 3x łatwiejsze rozczesywanie.

Skład:


Cena: ok 6 zł.
Pojemność: 200 ml.

Moja opinia:

Opakowanie: Czarna plastikowa butelka stojąca na otwarciu, więc jesteśmy w stanie zużyć w miarę do końca :) Nie widzimy niestety ile produktu pozostało. Nie ma natomiast najmniejszego problemu z wydobyciem :)

Konsystencja, kolor i zapach: Odżywka jest koloru białego, ma delikatny, ładny zapach i nie jest zbyt gęsta, ale nie jest też rzadka - taka w sam raz jak na odżywkę :)

Działanie: Na moich rozjaśnianych, wysokoporowatych włosach sprawdziła się świetnie, ale nie pod względem wzmocnienia czy ograniczenia wypadania. Po prostu ładnie nawilżała włosy, nadawała im blasku :)   Włosy stały się bardziej sprężyste i miłe w dotyku :) 
Odżywka bardzo dobrze się nakłada, nie spływa z włosów. Już przy spłukiwaniu czuć gładkość i śliskość - a taki efekt bardzo lubię :) Nie ma mowy o obciążaniu :) Włosy są lekkie i odżywione. Nie wiem czy poradziłaby sobie z włosami bardzo zniszczonymi, bo moje takie nie są, ale przy lekko przesuszonych sprawdzi się świetnie. Można śmiało porównać ją do Garnier Ultra Doux z awokado i karite :) Efekt na włosach taki sam :) 
Kosmki bardzo dobrze się po niej rozczesują :)
Do tego skład całkiem w porządku i brak silikonów :) Ma wysoko pantenol, kreatynę, kofeinę i mnóstwo ekstraktów roślinnych oraz glicerynę :) A dopiero za tymi dobrodziejstwami substancję zapachową i konserwanty :) Szczerze powiedziawszy, to jestem bardzo miło zaskoczona, bo po odżywce Schauma bym się tego nie spodziewała :)
Nie sądzę, aby ograniczała w jakimkolwiek stopniu wypadanie włosów.
U mnie nie spowodowała tez żadnej alergii, czy swędzenia skóry głowy (choć na nią staram się raczej nie nakładać odżywek, bo szybciej się przetłuszcza).

Info dla blondynek: nie nadaje żółtych tonów blond włosom i ich nie przyciemnia :)

Wydajność: Jest średnia, ale przy takiej cenie możemy spokojnie nakładać duże ilości :)

Moja ocena: 5/6 :)

Jest to kolejna odżywka drogeryjna, którą z czystym sumieniem mogę Wam polecić :) 

Miałyście ją? Jakie są Wasze typy drogeryjnych, łatwo dostępnych odżywek do włosów?

Pozdrawiam
sarinacosmetics :)

środa, 29 maja 2013

TAG 3 w 1 :) Zabawa w pytania i odpowiedzi plus 7 faktów o mnie :)

Witajcie!

Spory czas temu zostałam podwójnie otagowana przez Anię z http://fokusnamiszmasz.blogspot.com/ za co bardzo jej dziękuję i przez maxillula z http://llula-nails.blogspot.com/ za co jej też bardzo dziękuję. Jednak już tak dużo razy brałam udział w takiego typu zabawach (pytania się powtarzają, a nie chcę pisać w kółko tego samego), że te są ostatnie i odpowiadam na nie po prostu z czystej sympatii do dziewczyn nominujących :)
Jest mnóstwo nowych blogerek, które powinny wziąć udział w zabawie, choć jeden raz :)




Co do zasad:

Cała zabawa polega na udzieleniu odpowiedzi na 11 pytań, które ułożyła osoba, która nas otagowała i ułożeniu 11 pytań przez nas, na które odpowiedzi będą z kolei udzielało 11 osób, które my otagujemy :D Nominowane blogi nie powinny przekraczać liczby 200 obserwatorów :)


Pytania Ani:



1.Jak spędzasz swój wolny czas? 
Nie mam go za dużo, ale jak już to siedzę w internecie albo oglądam jakieś fajne filmy :)
2.Stylizacja w jakiej siebie najbardziej lubisz? Możesz wstawić zdjęcie :))
Zdjęcia nie mam, ale najbardziej lubię dżinsy, jakiś top plus żakiecik i baleriny :) Wygodnie ale nie zbyt młodzieżowo, bo jakoś młodej mamie to już chyba nie wypada :)
3.Jak dbasz o włosy? 
Na tym punkcie mam akurat obsesję :) Myję je prawie codziennie, po każdym myciu odżywka obowiązkowa, no chyba, że nakładam maskę :) Nie używam suszarki, bo po długim prysznicu i innych rytuałach, nie mam już czasu na suszenie ale to akurat im służy :) Z olejowaniem się na razie nie lubimy, bo moje włosy zamieniają się w istny puch, ale szukam odpowiedniej metody olejowania, która im posłuży :) No i odkąd mam rozjaśniane na blond włosy, to mam fioła na punkcie żółknięcia koloru :) Obecnie mam ponad 20 produktów do pielęgnacji włosów, więc nie będę ich wymieniać :)
4.Włosy proste czy kręcone?
Ani takie ani takie, po prostu powywijane we wszystkie strony, nie są to też fale, bo bez wyprostowania włosów wyglądam jakbym się z tydzień nie czesała :)
5.Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
Happysad - "zanim pójdę" - piosenka, która kojarzy mi się z moim mężem - puścił mi ją kiedyś na jednej z naszych randek :) Bardzo mądra piosenka :) Oto refren:

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty. 
To też nie diabeł rogaty. 
Ani miłość kiedy jedno płacze 
a drugie po nim skacze. 
Miłość to żaden film w żadnym kinie 
ani róże ani całusy małe, duże. 
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół, 
drugie ciągnie je ku górze... 


6.Jakie posty lubisz najbardziej czytać?
Recenzje produktów do włosów oczywiście, ale inne też, makijaże, no i posty paznokciowe (czasem sobie myślę, że powinni zakazać takich postów, bo lista zachcianek lakierowych rośnie w chorym tempie:)), bardzo często oglądam tez haule zakupowe - często tak dowiaduje się o nowych produktach :)
7.Masz jakiś ulubiony blog?:) 
Jest wiele blogów na które lubię zaglądać, ale takiego jednego nie potrafię wskazać :)
8.Styl sportowy czy elegancki?
Chyba połączenie obu :)
9.Jakie jest Twoje ulubione danie?:) 
Sałatka gyros i pierogi z kapustą :) 
10.Lubisz zakupy w sh?:) jeśli tak z jakiego zakupu jesteś najbardziej zadowolona?;D możesz wstawić zdjęcie :) 
Nigdy nic tam nie kupiłam.
11.Co sprawia Ci największą przyjemność?:) 
Spanie i to bez dwóch zdań :) No i czas z rodziną oczywiście :)


Pytania maxillula:



1. Ulubiony kolor?
Turkus :)
2. Z jakim kolorem kojarzy Ci się wiosna?
Z zielonym oczywiście :)
3. Twój ulubiony przedmiot w szkole?
Hmm, chyba jednak matematyka, ale po studiach mgr z matematyki już ulubionym być przestała :)
4. Jakie lubisz wykończenie lakieru do paznokci perłowe czy raczej kremowe?
Zdecydowanie kremowe :)
5. Twoja ulubiona pora roku.
Lato :)
6. Dlaczego założyłaś bloga?
hmm dlaczego kosmetykoholiczka prowadzi bloga? hmm bo to jej pasja :)
7. Lubisz gotować?
Tak, ale nienawidzę potem zmywać :(
8. Ulubiony polski film?
"Kogiel mogiel" i "Galimatias" - mimo, że ogląda się tyle razy najczęściej od niechcenia, to się nie nudzi :) Teraz kręcone polskie filmy nie mają już tego "czegoś".
9. Co robisz na co dzień?
Zajmuję się moją córcią i domem, ale mam nadzieję, że już niebawem pójdę do pracy :)
10. Jaki sposób relaksu najbardziej lubisz?
Najbardziej lubię spać :) 
11. Masz zwierzątko, jakie?
Tak, kotkę Balbinkę - bardzo mądrą, bardzo uczuciową i bardzo starą :) 


Na koniec 7 kolejnych faktów o mnie, (raz już odpowiadałam na takiego typu tag) do których zostałam również nominowana przez Anię :)




Jeszcze tylko zasady tego tagu - The Versatile Blogger Award:
-każdy nominowany umieszcza na blogu nagrodę (logo) Versatile Blogger Award
-dziękuje nominującemu blogerowi u niego na blogu
-ujawniamy 7 faktów o sobie
-nominujemy 15 blogów
-informujemy o tym fakcie autorów danych blogów

A oto moje fakty:
1. Od ponad trzech lat jestem mężatką i od niespełna trzech również mamą cudownej córci Milenki :)
2. Z zawodu jestem magistrem matematyki w spec. zastosowania matematyki - jakkolwiek to brzmi :)
3. Jestem uzależniona od internetu :)
4. Jestem osobą bardzo wrażliwą :)
5. Od 8 lat mam prawo jazdy :)
6. Kiedy byłam bardzo młoda miałam bzika na punkcie samochodów i programów motoryzacyjnych :)
7.  Nie lubię chodzić między drzewami po lesie, bo tam czyhają pajęczyny, które wzbudzają we mnie dreszcze, więc na grzyby to nie ze mną :)


Pozostałe moje tagi możecie znaleźć w zakładce "TAGI" :)

Ja nie nominuję żadnych blogów - ale jeśli macie ochotę możecie zrobić któryś z tych tagów u siebie lub oba :) Wiem, że niektóre dziewczyny nie lubią tego typu zabaw, niektóre brały udział nie raz, więc decyzja należy do Was :) Zestaw pytań do wyboru :) Ja zapraszam do zabawy :)

Pozdrawiam
sarinacosmetics :)

poniedziałek, 27 maja 2013

Makijaż z użyciem paletki Sleek "Storm" z akcentem na oczy :)

Witajcie!

Dzisiaj pokażę Wam, co zmalowałam na twarzy mojej siostry w ostatnią sobotę :) Będzie to pierwszy makijaż na tym blogu :) Jako, że z mnie marny fotograf, żeby zrobić sobie samej zdjęcia makijażu, a nadarzyła się okazja na owy malunek na siostrze, to cyknełam focie mojemu dziełu :) Niestety nie było czasu, aby zrobić zdjęcia krok po kroku :(

Zapraszam!



A do przygotowania tego makijażu użyłam następujących kosmetyków:


Mariza - matująca baza pod makijaż (pisałam o niej tu [KLIK])
Revlon Colorstay - 180 Sand Beige - cera tłusta i mieszana
W7 Honolulu puder brązujący (pisałam o nim tu [KLIK])
Sleek paletka cieni "Storm" - cienie zaznaczone gwiazdką (recenzja i swatche tu [KLIK])
Kryolan puder transparentny nr TL11 (recenzja tu [KLIK])
Essence żelowy eyeliner - Midnight in Paris (czarny)
NYX pomadka Round Lipstic w kolorze "Orange soda"
NYX biała kredka do oczu w kolorze "Milk"
INGLOT błyszczyk do ust Sleeks nr 32
APC sypki cień do powiek nr 11 (biały opalizujący na złoto ze złotym pyłkiem)
L'Oreal korektor True Match odcień 02 Vanillia 
Oriflame Giordani Gold Volume VIP mascara - tusz do rzęs w kolorze czarnym


Nie używałam rozświetlacza ani różu, bo to makijaż na imprezę okolicznościową z tańcami, więc błysk i rumień z pewnością pojawiły się same :) Nie używałam tez czarnego cienia, co może troszkę dziwić :)


Instrukcja wykonania:
  • Na twarz nakładam bazę i podkład, następnie maskuję cienie pod oczami i inne niedoskonałości za pomocą korektora. Całość utrwalam pudrem transparentnym.
  • Twarz konturuję bronzerem (góra czoła, skronie, kości policzkowe, linia żuchwy, brodę i w przypadku mojej siostry czubek nosa oraz jego boki - aby nosek wydawał się mniejszy :))
  • Na całą ruchomą powiekę, wewnętrzny kącik a także na dolną powiekę nakładam białą kredkę NYX jako bazę dla cieni - delikatnie ją wklepuję.
  • Następnie na całą ruchomą powiekę nakładam sypki cień APC - użyłam pędzla Hakuro H70.



  • Delikatnie konturuję górną powiekę zmieszanymi razem cieniami nr 1 i 2 - użyłam pędzla Hakuro H76 - konturowanie rozpoczynam od zewnętrznego kącika, delikatnie zaznaczając linię załamania powieki.
  • Następnie zielonym cieniem nr 4 podkreślam poprzednie konturowanie, ale nie pokrywam do końca poprzednich cieni - tzn nie wjeżdżam za bardzo na środek powieki ruchomej.
  • Za pomocą pędzla Hakuro H76 blenduję granice cieni.
  • Na dolną powiekę nakładam cień nr 3, następnie od zewnętrznego kącika do mniej więcej 2/3 długości nakładam zielony cień nr 4, a wewnętrzny kącik, zarówno na dolnej, jak i górnej powiece podkreślam cieniem nr 5. 
  • Cienia nr 5 używam tez do rozświetlenia łuku brwiowego :)
  • Eyelinerem rysuję kreskę na górnej powiece i delikatnie ją wyciągam na zewnątrz :) Nie dojeżdżam nią całkowicie do wewnętrznego kącika. Użyłam pędzla Maestro seria 660 r 4.
  • Rzęsy wywijam na zalotce i tuszuję.
  • Na usta nakładam pomadkę i błyszczyk.

I gotowe :)

Jak Wam się podoba ten makijaż?
Chciałybyście więcej takich postów?

Pozdrawiam
sarinacosmetics :)

piątek, 24 maja 2013

Oriflame Nature Secrets krem do rąk i ciała z relaksującą lawendą i figą - moja opinia :)

Witajcie!

Dzisiaj kilka słów o moim wieczornym uspokajaczu do ciała, który pieści zmysły  cudownym zapachem lawendy :)

Zapraszam :)


Relaksujący krem o kojącym zapachu lawendowego olejku, z przeciwutleniającym ekstraktem z figi. Zapewnia trwałe nawilżenie dzięki bogatej formule, która odżywia skórę. 

Skład:


Pojemność: 200 ml
Cena: 19 zł (w promocji taniej)


Moja opinia:

Opakowanie: Krem zamknięty jest w pojemniczku z trwałego plastiku, łatwo go wydobyć z opakowania :)
Kolorystyka miła dla oka :)

Konsystencja, barwa i zapach: Krem ma bardzo gęstą, bogatą konsystencję, ale łatwo rozsmarowuje się  na skórze :) Jest koloru leciutko fioletowego, przypominającego lawendę, którą bardzo pachnie :) Ten zapach uspokaja, szczególnie przed snem i nie jest chemiczny :) mam wrażenie, że szybciej się przy nim zasypia :) Rano nie czuć już tego zapachu.

Działanie: Kosmetyk bardzo dobrze nawilżył moją skórę :) Nie zostawia tłustej warstwy, ale na ciele pozostaje delikatny film, po prostu czuć nawilżenie :) Nie jest on lepki i po jakimś czasie zanika :) 
Plusem jest to, że kremik nie zawiera parafiny, więc nie mamy do czynienia z efektem złudnego nawilżenia skóry :)
Skóra jest gładka, odżywiona - podobny efekt do kremów rossmannowej Isany. Myślę, że nawet posiadaczki suchej skóry mogą być z niego zadowolone :) 
W składzie widzimy glicerynę, olej kokosowy i mocznik :)

U mnie nie spowodował żadnej reakcji alergicznej, ani wysuszenia ciała.


Ja uwielbiam go za cudowny lawendowy zapach i nawilżenie :)
Jeśli macie ochotę go wypróbować, to polecam :)

Używałyście kremów do ciała z tej serii?
Jakie są Wasze ulubione nawilżacze do ciała?

ściskam
sarinacosmetics :)

czwartek, 23 maja 2013

Haul - nowości majowe - rosyjskie, niemieckie oraz drogeryjne zakupy i nie tylko :)

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać moje zdobycze majowe, bo trochę się tego nazbierało i to nie koniec dobroci na maj, bo na część jeszcze czekam :) Dzisiaj pokażę Wam nowy rosyjski skarb, zakupy z internetu i trochę innych łupów, a także wygrane, w tym jedną, która okazała się szczęściem w nieszczęściu, ale o tym za chwilę.

Zapraszam!




Na pierwszy ogień idą zakupy poczynione w Biedronce :)


Na wieść o wycofywaniu osławionego micela BeBeauty postanowiłam go w końcu nabyć, bo aż żal nie spróbować :) No i trochę się zawiodłam, ale tylko trochę, bo do demakijażu moich oczu się za bardzo nie nadaje, bo muszę trzeć oko żeby coś zeszło, ale z twarzą radzi sobie znakomicie :) Jest doskonale oczyszczona. Ale i tak po demakijażu myję twarz żelem, bo nie lubię tej lepkiej warstwy, którą pozostawia. Cena ok 4,39 zł.

Przy okazji do koszyka wskoczył bezacetonowy zmywacz do paznokci BeBeauty z olejem kokosowym i gliceryną - był cały wykupiony, więc pomyślałam, że jest niezły :) Jest wyposażony w pompkę :) Jeszcze nie używałam, bo czeka na swoją kolej :) Cena ok. 5,60 zł.


Teraz zakupy drogeryjne :)


Żel do golenia Satin Care z aloesem otrzymałam od zaprzyjaźnionej osóbki pracującej u dystrybutora :) Używam tylko tych żeli, bo są świetne i nie uczulają :)

Krem do rąk Verona Natural line Professional z papają i grejpfrutem - jeden z najlepszych kremów do rąk, jakie miałam okazję używać :) Śmiało można go porównać do Neutrogeny :) Szybko się wchłania, dobrze nawilża, nie pozostawia tłustej warstwy i się nie klei, a skóra jest delikatna w dotyku! A kupiłam go w miejskiej drogeri No-Ei za 3,50 zł/75 ml w promocji - normalna cena to 4,50 zł :) 

Skuszona pozytywnymi opiniami kupiłam też maskę Aussie trzy minutowy cud, na szczęście tylko miniaturkę na spróbowanie (jeszcze pełnowymiarowe opakowanie nie było w promocji). U mnie ta maska działa średnio, wszystko tez zależy od tego jakiego szamponu użyje.  Skład tez ma nie za specjalny. Są lepsze i tańsze maski. Cena za miniaturkę to ok 11,90 zł/ 75 ml, pełnowymirowe 27 zł/ 250 ml.

Zauroczona niebieskimi lakierami skusiłam się na Miss Sporty w odcieniu 320. 

Kupiłam też peeling Farmona Tutti Frutti o zapachu melona i arbuza - boski zapach - słodki i jednocześnie świeży :) Mi przypomina jabłko utarte blenderem z bananem, które często robię córeczce :) Fajny peeling bez parafiny :) Cena ok 4 zł/120 ml.


Teraz zakupy internetowe i nie tylko :)


Skuszona przesyłką za 2 zł w ekopiekno.pl spontanicznie kupiłam szampon Baikal Herbals do włosów farbowanych i zniszczonych :) Okazał się bardzo dobry dla moich włosów :) Cena 14,50 zł/300 ml :)

Po blogosferze krążyły też pochlebne opinie o soku z żyworódki pierzasetej Dermesa, że niby jest bardzo dobry na wszystko, w tym wszelkiego rodzaju krostki. Więc kupiłam z myslą o podleczeniu moich ramion, na których co jakiś czas pokazują się nowe wypryski. Przyznam szczerze, że trochę się rozczarowałam, bo stosuje już prawie 2 tygodnie, a krostki jak były tak są - może delikatnie podgojone, ale nie ma mowy o cudownym leczeniu w 2-3 dni, jak to niektórzy opisywali. Cena ok 22 zł/ 100 ml.

U konsultantki zamówiłam również olejek przyśpieszający opalanie z Marizy - działanie ok, ale zapach mógłby być ładniejszy, bo nie ma porównania ze sprayem Masło kokaowe przyśpieszającym opalanie z Ziaji, który pięknie pachniał. Cena ok 8,90 zł/ 80 ml.

No i zakupy lakierowe nowej kolekcji GR Rich Color z Allegro :)


Od lewej: nr 50, 44, 38, 46 :)


Kolejne nowości to wygrana w mini rozdaniu na blogu panitesterka.blogspot.com :)
Bardzo Ci kochana dziękuję za nagrody :)


Błyszczyk Maybelline, tusz Maybelline Volum Express, 2 lakiery Vollare :)

No i ostatnia wygrana (a raczej to, co z niej zostało) w słodkim konkursie na blogu lifewithtwofaces.blogspot.com, a zarazem szczęście w nieszczęściu dzięki poczcie polskiej - zaraz zobaczycie. Mimo wszystko bardzo dziękuję za wygraną :)



A tak nagrody miały wyglądać (oczywiście bez misia):

źródło
Wygrałam: Żel do ciała Balea Young o zapachu truskawkowo-malinowym, Bale Young krem do ciała o zapachu bezy cytrynowej, pomadka do ust Balea Young o smaku bezy, pomadka P2 Sheer Glam 050 Flashdance, balsam do ust zmieniający kolor P2 Lip Mood Balm oraz naklejki na paznokcie od Essence :)

A paczkę otrzymałam pocztą polską w takim stanie z rozlanym żelem pod prysznic


Listonosz proponował zwrot przesyłki, jednak była to wygrana a nie zakup, więc odebrałam rozmoczoną kopertę z myślą, że może coś uratuję. Nie chciałam narażać na dodatkowe koszty. Jak widać wszystko było włożone w kopertę bąbelkową. Żel był zaklejony taśmą, ale i tek korek się oderwał. Nie mówię tu o winie wysyłającego, bo nie wiem jak była zabezpieczona przesyłka, lecz o metodach działania poczty polskiej!
Mogę tylko powiedzieć, że żel pięknie pachniał i niesamowicie się pienił, trudno było go zmyć z pozostałych produktów, które na szczęście się uratowały :) 
Masełko ślicznie pachnie ciastem cytrynowym, ma bogatą konsystencję a w składzie zaraz po wodzie masło shea :)



No i to na razie koniec :) Na koniec maja spodziewajcie się następnej porcji nowości, bo skusiłam się na zakupy w http://skarbysyberii.pl/ z darmową dostawą od 50 zł i rabatem blogowym -30% :) Kupiłam 4 produkty i Was tez zapraszam, bo mają promocje na rosyjskie specjały :)

Miałyście któryś z tych produktów?
Co Wam podoba się najbardziej? Czego jesteście ciekawe?
Macie jakieś przykre doświadczenia z pocztą albo kurierem?


Pozdrawiam
sarinacosmetics :)

PS. na koniec jeszcze taka mała anegdota prosto z życia:
Wczoraj mój mąż wchodzi do domu, na rękach ma trochę farby olejnej i pyta:
- gdzie masz ten swój "rozpuszczalnik do makijażu"?
Oniemiałam o.O ?
- że co?
- no to, co tak śmierdzi i nie można przy tym oddychać.
- to chyba zmywacz do paznokci?
- może być.

wtorek, 21 maja 2013

Ptasie piórka - nowa kolekcja lakierów Golden Rose - Impression Nail Color - Feather Glitters :)

Witajcie!

Koło takiej wiadomości nie można przejść obojętnie :) Golden Rose szaleje i wkrótce wypuści nową kolekcję lakierów imitującą ptasie piórka :) 
Taka informacja krąży na razie po Facebooku :) 
Mam nadzieję, że szybko pojawią się u nas :)

Zobaczcie te cudeńka

 I jak Wam się podoba ta kolekcja? Co o niej sądzicie? :)

Pozdrawiam
sarinacosmetics :)

poniedziałek, 20 maja 2013

ECOTOOLS - pędzel do pudru - recenzja :)

Witajcie :)

Dzisiaj post o moim ulubionym pędzlu do pudru od EcoTools :)

Zapraszam :)



Opis:
Idealny do pudru prasowanego, sypkiego i utrwalania makijażu. Wykonany z miękkiego włosia syntetycznego - taklonu (`cruelty - free hair`) oraz materiałów pochodzących z recyklingu (bambusowa raczka, aluminiowe okucia). 

Cena: ok 30 zł.
Dostępność: np drogerie Rossmann



Moja opinia:

Pędzel dostajemy w bardzo estetycznym, plastikowym etui z zamknięciem strunowym - idealne do zapakowania pędzla w podróż :)

Mimo, że pędzel jest wykonany z włosia syntetycznego, to jest on bardzo bardzo delikatny dla skóry :) Nie kuje twarzy :) Nakładanie pudru tym pędzlem to czysta przyjemność :) To jakbym miziała się delikatnym puszkiem :) Pędzel jest gęsty, ale nie jest bardzo zbity :) 

Pędzel mi idealny kształt, dobrze wyprofilowaną rączkę, która jest bardzo wygodna :)
Nie gubi włosia! :) Od nowości nie wypadł z niego żaden włosek :)

Bardzo dobrze, równomiernie rozprowadza puder, nie chłonie go, nie ściera wcześniej nałożonego podkładu. Nadaje się zarówno do pudrów sypkich, jak i w kamieniu :)

Posiadam go już prawie pół roku i używam niemal codziennie :)
Pędzel świetnie znosi mycie - nie odkształca się, nie sztywnieje, nie gubi włosia (do mycia najczęściej używam szamponów dla dzieci). Jest dokładnie taki sam jak po zakupie :)

Na plus przemawia również to, że jest wykonany z ekologicznych materiałów :)
Z pewnością jest wart swojej ceny :) 
Jeśli szukacie dobrego pędzla do pudru, to ten mogę Wam z czystym sumieniem polecić, bo będziecie zadowolone :)


Obecnie firma zmieniła nieco design tych pędzelków, jednak włosie pozostało takie samo :)


A Wy macie ten pędzel, czy dopiero zastanawiacie się nad zakupem?
Lubicie pędzle EcoTools?

Pozdrawiam
sarinacosmetics :)

sobota, 18 maja 2013

Wibo Gel Like "Peaches and cream" - moja opinia i swatche :)

Witajcie!

Dzisiaj pokażę Wam jak prezentuje się lakier już oklepany w blogosferze, ale pozbywam się zalegających zdjęć z dysku :) Może ktoś jeszcze zastanawia się nad zakupem i moja opinia będzie pomocna :)
Nie mogę zrobić teraz swatchy moich nowych lakierów, bo przydarzyła mi się mała paznokciowa katastrofa na placu zabaw i teraz czekam aż dwa paznokcie odrosną chociaż trochę :(

Zapraszam!


Moja opinia:

Lakier posiada cienki, długi pędzelek i gęstą - nieco trudną do okiełznania konsystencję.
Lubi się bomblować przy wysychaniu, dlatego trzeba nakładać go cienkimi warstwami, czekając aż poprzednia wyschnie do końca, inaczej pojawią się pęcherzyki :(

Potrzebne są 2 warstwy do pełnego krycia. Pierwsza trochę smuży, przy drugiej uzyskujemy już ładny efekt :)
Lakier, jak i pozostałe z tej serii, schnie godzinami - nawet jeśli wydaje się już suchy, to mogą pojawić się odgniecenia.

Kolor jest bardzo ładny, na moich dłoniach wygląda różnie - w zależności od światła, raz jest bardziej różowy, innym razem przypomina brzoskwinie :)
Ma wykończenie kremowe, bez drobinek :)

Trwałość przy obowiązkach domowych to ok 2 dni bez odprysku, czyli taki standard dla lakierów w tej cenie.





Cena: ok 6 zł
Dostępność: sieć drogerii Rossmann

A Wy macie ten odcień, czy nie przypadł Wam do gustu?
Czy może będziecie polować na niego na zbliżającej się wysprzedaży?
Jak Wam się pracuje z blogerskimi lakierami?


Pozdrawiam
sarinacosmetics :)

piątek, 17 maja 2013

Candy - nowa letnia limitowana kolekcja Sleek :)

Witajcie po raz drugi dzisiaj :)

Po internecie krąży wieść o nowej limitowanej kolekcji Sleek, która ma pojawić się w czerwcu :)
Oto ona:


Paletka strasznie mi się podoba, róże też, chociaż wiem, że to nie do końca moje kolory :)

Sleek znowu kusi, kiedy zdecydowałam się na zakup jednej z kolorowych palet, teraz nie wiem jaką wybrać :)

A Wam jak podoba się ta nowa kolekcja?

ściskam
sarinacosmetics :)

Balea Young truskawkowa pianka do mycia ciała :) moja opinia :)

Witajcie!

Dzisiaj recenzja truskawkowo - śmietankowej pianki do mycia ciała od Balea, którą miałam okazję przetestować :) Kosmetyk pochodzi z edycji limitowanej z zimy 2013 ale można go jeszcze dorwać :) 

Zapraszam!



Pianka do mycia ciała z ekstraktem z truskawki i proteinami jogurtu.
Bez SLS i SLES.

Skład:


Moja opinia:

Opakowanie do złudzenia przypomina te od bitych śmietan w spray'u :) Nawet psikacz ma taki sam :) Szata graficzna jest bardzo miła dla oka i taka kolorowa, można by powiedzieć, że przywodzi na myśl lato :)

Pianka ma biały kolor, przed użyciem trzeba wstrząsnąć - wtedy dostajemy naprawdę puszystą, gęstą i smakowicie pachnącą pianę :) Ma ona konsystencję pianek do depilacji :) 
A pachnie jak lody truskawkowe, aż chce się zjeść :) Niestety zapach nie utrzymuje się na skórze - a szkoda :(

Produkt dobrze się rozprowadza, ale w trakcie piana robi się coraz mniejsza i jakby zanika na skórze :(
Kosmetyk oceniłabym jako łagodny środek myjący, do silnie zabrudzonej skóry chyba by się nie nadał.
Pianka owszem myje dobrze, ale jestem przyzwyczajona do żeli pod prysznic i czasem mam wrażenie, jakby to powiedzieć, że potrzebuję się umyć jeszcze czymś ;p  - dodam, że takie uczucie występuje u mnie tylko na plecach i ramionach :) Może dlatego, że tam mam bardziej tłustą skórę.

Produkt jest bardzo wydajny, nie żałuję go sobie, a z opakowania prawie nic nie ubywa :)
Psikacz się nie zacina :)
Pianka nie wywołała u mnie żadnej alergii ani przesuszenia skóry :)

Korzystanie z tego kosmetyku owszem jest przyjemne ze względu na zapach i fajnie, że mogłam go przetestować :)
To trochę taki kąpielowy gadżet :)

Pojemność: 150 ml
Cena: ok 8 zł.

EDIT: zdjęcie po wyciśnięciu :) zapomniałam dodać :)



Lubicie taką formę kosmetyku do mycia?
Rozpoczęłyście już przygodę z kosmetykami z DM?

Jeśli nie, to zapraszam na moje rozdanie, w którym możecie wygrać też kosmetyki Balea [KLIK] :)


Pozdrawiam
sarinacosmetics :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...