niedziela, 2 lutego 2014

Maseczka oczyszczająca "Absorbent Mask" od Lambre

Witajcie! Jak wiecie bardzo lubię maseczki, głównie oczyszczające, dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy otrzymałam taką w ramach współpracy z Lambre. Ale zachwyt nie trwał długo. Na opakowaniu wyczytałam, że jest to maseczka, którą pozostawiamy na twarzy bez zmywania. I tutaj pojawiło się pytanie - w jaki sposób ma ona niby oczyszczać skórę skoro się jej nie zmywa? To sprawiało, że podchodziłam do niej troszkę jak pies do jeża, ale jednak postanowiłam sprawdzić, czy działa, bo zobaczyłam, że w internecie zbiera dobre opinie :)


"Dla wszystkich rodzajów cery.
Maseczka oczyszczająca Absorbent Mask od Lambre skutecznie pomaga w walce z problemami skóry takimi jak: zaczerwienienia, łuskowatość, oleisty połysk, czy tendencje do powstawania zaskórników. Zastosowany w masce ekstrakt z rośliny Cimicifuga posiada doskonałe właściwości oczyszczające, reguluje wydzielanie sebum, łagodzi podrażnienia i działa bakteriostatycznie. Maseczka zapewnia zdrowy koloryt i blask skóry, usuwa przebarwienia i zmniejsza pory. Oprócz tego rozjaśnia cerę przez bezpieczne złuszczanie martwych komórek naskórka. Lekka, żelowa konsystencja maseczki Absorbent Mask od Lambre zapewnia łatwe użycie i doskonałe wchłanianie. 
Po dokładnym umyciu twarzy nałożyć warstwę maseczki oczyszczającej Absorbent Mask od Lambre i pozostawić do wchłonięcia. Stosować codziennie wieczorem jako intensywną kurację oczyszczającą przez tydzień lub dwa razy  w tygodniu w celu utrzymania młodego i promiennego wyglądu skóry. Po nałożeniu maseczki nie stosować kremu. Wyłącznie do użytku zewnętrznego. Testowane dermatologicznie. Skuteczność potwierdzona badaniami." 

Więcej na stronie Lambre - KLIK.

INCI: AQUA, GLYCERIN, IMPERATA CYLINDRICA ROOT EXTRACT, CAPRYL GLYCOL, ALKOHOL, GLYCERYL POLYACRYLATE, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, XANTHAN GUM, PARFUM, PROPYLENE GLYCOL, CIMICIFUGA RACEMOSA ROOT EXTRACT, PEG-8, PPG-26-BUTETH-26, BENZOPHENONE-4, CARBOMER, CARBOMER/PAPAIN CROSSPOLYMER, METHYLPARABEN, METHYLISOTHIAZOLINONE, 1,2-HEXANEDIOL, PROPYLPARABEN, POTASSIUM SORBATE, CI 19140, TRISODIUM EDTA, ALGIN, ETHYLPARABEN, BUTYLPARABEN, ISOBUTYLPARABEN, CI14700


Maska zamknięta jest w smukłej, białej tubie z nienachalną szatą graficzną. Są na niej wszystkie potrzebne informacje. Konsystencja kosmetyku jest żelowa, niezbyt gęsta, ale nie sprawia problemów przy nakładaniu, nie spływa też z twarzy, bo produkt rzeczywiście szybko się wchłania. Kolor jest przezroczysty o żółtym zabarwieniu. Zapach jest trochę cytrusowy, przyjemny, ale po chwili znika. To tyle jeśli chodzi o kwestie techniczne, przejdę teraz do działania i moich odczuć.

Na początku podchodziłam do produktu bardzo ostrożnie, tyle się naczytałam o skutkach ubocznych masek pozostawianych na noc, że wolałam dmuchać na zimne. To też najpierw zaczęłam nakładać maskę na 2-3 godziny, potem zwiększałam czas. Na całą noc sobie jednak nie pozwoliłam, bo maska nałożona na skórę owszem szybko się wchłania, ale pozostawia uczucie dziwnej warstwy nieprzepuszczającej powietrza, z którą nie dałam rady zasnąć :( Może gdybym pozostawiała ją na ten właśnie dłuższy czas to efekty były by lepsze? Tego nie wiem. Szkoda, że formuła maski tak zachowywała się na mojej skórze, bo w opiniach, które czytałam na jej temat nie było o tym mowy. 

Najpierw stosowałam ją codziennie przez ponad tydzień, potem ok 2-3 razy w tygodniu, zawsze na ok 5 godzin, czasem mniej. Jakie efekty zauważyłam po prawie dwu miesięcznym stosowaniu tej maseczki? Skóra była naprawdę dobrze nawilżona, miała ładny koloryt, była też trochę zmatowiona a niespodzianki szybciej się goiły. Zwężenia porów ani wpływu na przebarwienia nie zauważyłam. Czy skóra stała się gładsza w dotyku też trudno mi powiedzieć, bo nie stwierdziłam żadnych zmian w tej kwestii. Zastosowanie peelingu było konieczne, abym czuła wyraźną gładkość.

Maska ma niesamowitą wydajność. Myślę, że bardziej będą z niej zadowolone osoby o skórze delikatnej, które nie oczekują efektu "wow" od razu, a dopiero po jakimś czasie. Kosmetyk działa na zasadzie bardziej enzymatycznej, a ja jestem fanką bardziej "drastycznego" oczyszczania twarzy, bo przy mojej mieszanej, przetłuszczającej się cerze mogę sobie na takie pozwolić :)


Pojemność: 80 ml
Przydatność od otwarcia: 12 miesięcy
Cena: 36 zł
Dostępność: Lambre


Znacie tę maskę? Lubicie kosmetyki o działanu enzymatycznym? Używaliście kiedyś produktów LAMBRE, jak się u Was sprawdziły? :)

Pozdrawiam,
sarinacosmetics :)

27 komentarzy:

  1. nie znam, nie używałam i jakoś mnie nie zachęciła:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używałam żadnego produktu tej firmy.. jedynie cena by mi przeszkadzała.. chociaż gdyby była dobra.. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O kosmetykach LAMBRE słyszałam, ale jeszcze nie miałam nic w swoim posiadaniu. Hmm, szczerze powiedziawszy to i mnie ciężko sobie wyobrazić maseczkę, którą mam zostawić na tyle czasu na twarzy. Bałabym się niespodzianek na drugi dzień.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie niestety enzymatyczne oczyszczanie nie działa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Za taką cenę przy mojej tłustej cerze wymagałabym czegoś więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też jednak przy mojej mieszanej cerze wolę bardziej drastyczne oczyszczanie :) Ogólnie tej maski nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Maseczki nie znam, ale chyba też miałabym obawy przed pozostawieniem jej na całą noc na twarzy...

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znam, ale podoba mi się design, prosty, nie krzykliwy, fajnie się prezentuje:)

    OdpowiedzUsuń
  9. aktualnie ją testuję, jeszcze nie wyrobiłam sobie zdania ;)
    ale także na pewno nie pozostawię jej na całą noc ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie lubię takich masek, 15-20 minut to dla mnie maksymalny czas, aby coś trzymać na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też najlepiej takie sie sprawdzaja, bo spać z klejącą powłoczką bym nie umiała :(

      Usuń
  11. Mialam kilka produktow od Lambre i byly takie, takie... :P

    OdpowiedzUsuń
  12. ja też wolę mocniejsze oczyszczanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie jest to produkt który mi się marzy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z Lambre chciałabym kiedyś kupić coś z ich linii perłowej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja się przerzucam na enzymatyczne:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nie miałam jakiejkolwiek maseczki w tubce ,przeważnie mam je w saszetkach ;) . Nie mogłabym zasnąć w nocy jak bym miała coś na twarzy ;d .

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie słyszałam nigdy o tej firmie. ;]

    OdpowiedzUsuń
  18. Maseczka na noc? Ja bym pewnie takiej nie ufała i też bym zmyła po jakimś czasie. Do tej pory jeszcze żadnych kosmetyków enzymatycznych nie stosowałam, ale jestem ciekawa :) Tylko takich zmywalnych jednak..

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajne są maseczki od Lambre, mam jedną z nich i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  20. często jest właśnie tak, że na efekty trzeba dłużej poczekać. miałam kilka kosmetyków madame lambre i lambre i byłam zadowolona z większości.

    OdpowiedzUsuń
  21. Hi! Lovely blog and great post! We invite you to visit my blog :) kisses! ;) www.mvesblog.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam też raz maseczkę krem z Orientana którą najlepiej było dawać na całą noc ale mimo ,iż w większości się wchłaniała to zostawała taka klejąca warstewka, a ja jestem z tych co lubią się do poduchy tulić . Ogólnie u mnie nie wiele dawała nakładając na godzinę lub dwie a na noc nie byłam wstanie jej używać. Z Lambre niestety jeszcze nic nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Aż mam chęć na tę maseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. nic nie miałam z tej firmy
    ubolewam go tydz temu wkonczylam maseczka z marizy która od Ciebie dostałam x

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze sprawiają mi wielką radość - dziękuję :) Postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć na wszystkie pytania i mogę Was zapewnić, że czytam każdy napisany komentarz. W wolnym czasie zajrzę też na Twój blog :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...