poniedziałek, 1 czerwca 2015

Mój absolutny ulubieniec - YONELLE Infusion przeciwzmarszczkowy krem pod oczy na noc

Witajcie! Wiadomo nie od dziś, że skóra wokół oczu i na naszej szyi najbardziej zdradza nasz wiek, dlatego o te obszary powinnyśmy dbać już kiedy przekroczymy dwudziestkę. Dziś skupię się na pielęgnacji okolic oczu, która jest bardzo ważna, bo tam najpierw pojawiają się zmarszczki. Zapewne każda z nas chciałby jak najbardziej opóźnić ten proces, dlatego skupić się na bogatej pielęgnacji tej delikatnej okolicy - w myśl zasady lepiej zapobiegać niż leczyć :) Oczywiście dwudziestolatce nie są potrzebne bardzo inwazyjne kosmetyki, ale kiedy już zbliżamy się do trzydziestki lub ją przekroczyłyśmy wówczas warto pomyśleć o bardziej zaawansowanej pielęgnacji. 


Dziś zapraszam Was na recenzję kosmetyku polskiej marki YONELLE kierującej swoje profesjonalne produkty głównie dla pań 40+. Co prawda od tego wieku dzieli mnie jeszcze kilka lat, ale jak wiecie nigdy nie patrzę na oznaczenia wiekowe kosmetyków. Staram się obserwować potrzeby mojej skóry i jeśli potrzebuje ona treściwej pielęgnacji, to jej ją zapewniam. Tak było też w przypadku kremu pod oczy na noc z serii Infusion, od którego oczekiwałam głównie dużego nawilżenia i wygładzenia skóry wokół oczu, zwiększenia jej elastyczności i delikatnego ujędrnienia. Po cichu liczyłam też na zmniejszenie brązowych obwódek, bo tak wyglądają moje cienie w tej okolicy. Aby je zakryć skazana jestem na ciężkie korektory, co nie wpływa zbyt dobrze na stan skóry pod oczyma. Jak się u mnie sprawdził infuzyjny krem po miesiącu stosowania?

Markę YONELLE cechuje wysoka jakość kosmetyków oraz nowoczesna technologia, zapewniająca przenikniecie składników aktywnych przez barierę naskórka, która jest na ogół nie do pokonania, dlatego większość kosmetyków działa jedynie na jej powierzchni, a to za mało, aby przeciwdziałać zmarszczkom. 
Krem pod oczy na noc z serii Infusion jest polecany dla skóry dojrzałej 40+, suchej i normalnej.  Zawiera infuzyjną technologię NANODYSKÓW i aktywne biolipidy. Bogata formuła ma działać przeciwzmarszczkowo, odżywczo i regenerująco. Ma także wpływać na zwiększenie produkcji kolagenu i elastyny, poprawiając jędrność, elastyczność i gęstość skóry. Głównymi składnikami kremu pod oczy są NANODYSKI, retinol, peptydy, kwas hialuronowy, olej babassu, olej jojoba.
Dzięki zastosowaniu specjalistycznej technologii NANODYSKÓW krem zwiększa wnikanie do skóry czystego retinolu aż o 340%. NANODYSKI to innowacyjne nośniki w postaci płaskich krążków, wypełnionych substancjami aktywnymi. Ich wielkość i kształt umożliwiają przemieszczanie się ich miedzy komórkami, dzięki czemu transportują cenne składniki w głąb skóry. NANODYSKI pokonują aż 14 warstw komórek naskórka. Nośniki te wnikają nieinwazyjnie, wzmacniając wręcz strukturę naskórka. Są one zbudowane z lecytyny, czyli naturalnego składnika budulcowego błon komórkowych oraz z cementu międzykomórkowego. Kiedy NANODYSK wypełniony substancją aktywną wniknie w głąb skóry, wówczas substancja jest enzymatycznie uwalniana, a letycyna zużywana do regeneracji skóry.  


INCI: Aqua, Caprylic/Capric Trigliceryde, Propadediol, Orbignya Oleifera Seed Oil, Simmondsia Chinesis Seed Oil, Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate, Cyclopentasiloxane, Ozokerite, Panthenol, Mistryl Myristate, Tocopheryl Acetate, Magnesium Sulfate, Glicerin, Hydrogenated Castor Oil, PEG-8, Tocopherol, Sodium Hyaluronate, Retinyl Palmitate, Retinol, Gluconolactone, Palmitoyl Tripeptyde-38, Hydroxypropyl Cyclodextrin, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Polysorbate 20, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Citric Acid. 

W składzie kremu znajdziemy między innymi nawilżające trójglicerydyolej babassuolej jojobapantenolwitaminę Eglicerynęolej rycynowywitaminę Akwas hialuronowyretinolletycynęwitaminę C. Pamiętajmy, że jest to kosmetyk oferujący przełomową technologię, więc nie można się w nim spodziewać stu procent naturalnych składników. Nie znajdziemy w nim parabenów, parafiny, formaldehydu.

Opakowania kremów YONELLE to klasa sama w sobie. Wewnątrz kartonika znajdziemy pojemniczek zapakowany w uroczy biały woreczek, przewiązany materiałową wstążeczką. Jest tam też ulotka zawracająca obszerny opis kremu oraz wywiad z twórczyniami marki. Całość utrzymana jest w elegancji a zarazem prostocie. Opakowanie kremu na noc to plastikowy pojemnik o pojemności 15 ml. Ma on dość niespotykany kształt, a dozownik wygląda po prostu pięknie. Uroku dodaje tu na pewno maleńka, przezroczysta kokardka na szczycie. Pompka działa bez zarzutów, nic się nie zacina. Ciężko mi określić, czy jest to opakowanie typu "airless", ale wydaje mi się, że nie, bo po miesiącu stosowania za bardzo nie widać aby coś tam szło do góry. Na zużycie kremu mamy 6 miesięcy od otwarcia, więc myślę, że to bardzo racjonalny termin jak na nocny kosmetyk.


Konsystencja kremu na noc jest taka jaką lubię najbardziej, czyli mocno bogata, gęsta, wręcz masełkowa. Na pewno przypadnie ona do gustu miłośniczkom teściowych i tłustych kremów. Zapach jest bardzo delikatny, właściwie niewyczuwalny przy aplikacji. 


Zalecana porcja na jednorazowe użycie to 2-3 pompki i tyle też ja go używam. Aplikacja powinna być połączona z delikatnym masażem okolicy wokół oczu - ma to na celu lepsze wniknięcie składników aktywnych. Jak wykonać taki masaż? Wszelkie instrukcje znajdziecie TUTAJ. Ponieważ krem ma treściwą i bogatą konsystencję, więc jego wchłanianie jest wolne, jednak pozostająca po rozprowadzeniu lekko tłusta warstewka nie powoduje żadnego dyskomfortu, a wprost przeciwnie doskonale koi zmęczoną po całym dniu skórę. Krem nie pozostawia po sobie uczucia lepkości, czy ciężkości. Skóra jest doskonale pielęgnowana, idealnie nawilżona, miękka i zregenerowana. Po miesiącu codziennego używania tego kremu korektor wreszcie umiejętnie wpasowuje się w okolicę pod oczami - wcześniej podkreślał zmarszczki. Teraz najwyraźniej skóra ma lepszą kondycję i wydaje się gładsza, bardziej sprężysta, ujędrniona i przede wszystkim grubsza. Bardzo podoba mi się ten efekt, bo jeszcze żaden krem nie spisywał się u mnie tak świetnie :) Zdecydowanie wyląduje on w moich odkryciach roku! :)

Jeśli chodzi o zmniejszenie moich brązowych cieni wokół oczu to nastąpiła niewielka poprawa, co i tak jest dużym osiągnięciem, bo przestałam już wierzyć, że jakikolwiek krem/serum sobie z nimi poradzą - to moja genetyczna przypadłość.

Kosmetyk nie podrażnia wrażliwej skóry wokół oczu, nie szczypie i nie powoduje łzawienia, czy widzenia przez mgłę. Trudno ocenić mi wydajność, bo nie wiem ile go ubyło i ile zostało, ale myślę, że jest ona dobra i krem wystarczy mi jeszcze na jakieś 2 miesiące.  


Podsumowując infuzyjny krem pod oczy marki YONELLE, to krem idealny do nocnej i bogatej pielęgnacji. Treściwa, lekko tłusta konsystencja znakomicie koi i nawilża zmęczoną skórę wokół oczu i na powiekach. Rano jest zregenerowana i przygotowana na makijaż, który prezentuje się na niej o wiele lepiej niż przed kuracją tym kremem. Skóra jest bardziej gęsta, napięta, wygładzona. Powiecie pewnie, że jestem za młoda na taki krem, że mam zbyt mało głębokich zmarszczek itd, ale najważniejsze jest dla mnie zapobieganie ich powstawaniu, a ten krem właśnie to robi. Same wiecie jak trudno jest rozprostować skórę, która jest już pomarszczona. Zdecydowanie lepiej jest opóźniać ten proces poprzez zapobieganie utraty jędrności i gęstości skóry. Jeśli jesteście w okolicach trzydziestki i uważacie, że na kremy przeciwzmarszczkowe jest jeszcze za wcześnie, to zachęcam Was do przeczytania artykułu na temat kosmetyków przeciwzmarszczkowych - http://drogadosiebie.pl/kosmetyka/kremy-przeciwzmarszczkowe/ - jest tam wszytko wyjaśnione. Nocny infuzyjny krem pod oczy to idealna propozycja dla kobiet chcących jak najdłużej cieszyć się młodym wyglądem skóry, która nie będzie zdradzała ich prawdziwego wieku. 

Cena kremu to 149 zł, a kupić można go online TUTAJ, bądź w perfumeriach Dauglas, zarówno stacjonarnie, jak i online. 

Znacie kosmetyki marki YONELLE? Może macie wśród nich swoich ulubieńców?

Pozdrawiam,
sarinacosmetics :)

25 komentarzy:

  1. Kusi mnie cała seria ale na razie bardziej sklaniam się tej serii z witaminą C ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi podoba się jeszcze krem CC z serii infuzyjnej :)

      Usuń
  2. Wygląda wspaniale i super, że działa. Kto wie, może się skuszę w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam :) jest lepszy niż arganowy z Nacomi :)

      Usuń
  3. Jak dobrze, że istnieją kosmetyki z których możemy być w pełni zadowolone! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz słyszę o tych kosmetykach, ale ten krem mnie zaciekawił
    _____________
    Pozdrawiam
    MARCELKA FASHION and LIFESTYLE BLOG
    ♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze, pomyślałam: "pięknie wygląda!". Chcoć specyfików na zmarszczki nie potrzebuję, bo cerę póki co mam jędrną, to moim problemem są cienie pod oczami. Widziałam, że Yonelle dysponuje również produktem Yonelle H2O Infusion eye hydro-cream i jeśli jego działanie jest równie spektakularne jak tego, a potwiedzają to opinie w internecie, to muszę go mieć :D

    KREATYWNIE - mój kanał

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uważam, że jeśli na kremie jest napisane +40 to równie dobrze może go używać 20-latka jak i 60-latka. :) Na każdego działa co innego, a wszelkie stosowane składniki są uniwersalne - nie ma czegoś takiego jak składnik lepszy dla starszej osoby, to wszystko chwyt marketingowy. :) Ten kosmetyk wygląda cudownie i jeśli tak dobrze działa, jest wart swojej ceny. :) Ja nie używam osobno nic pod oczy, bo mam świetne kremy do twarzy, które nie podrażniają oczu i dobrze się tam spisują. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się :) czasem dwudziestolatki mają gorzej zniszczona skórę niż trzydziestolatki, wtedy już powinny sięgać po tego typu kremy :)

      Usuń
  7. Samo opakowanie zachęca już do zapoznania się z tym kosmetykiem.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest wyjątkowe :) dobrze, że firma zwraca uwagę nie tylko na świetne działanie, ale też na opakowanie :)

      Usuń
  8. Trzeba przyznać, że patrząc na ten krem ma się od razu skojarzenie z luksusem. Chętnie bym go wypróbowała, chociaż obawiam się takiej gęstej konsystencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. konsystencję można porównać do tego klasycznego kremu Nivea :) Nie ma problemów z rozprowadzaniem :)

      Usuń
  9. Też jestem tego zdania, że lepiej zapobiegać niż leczyć :) kosmetyków tej marki jeszcze nie miałam okazji używać, ceny mają wysokie ale jak widzę mimo tego warto się nimi zainteresować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam :) Ten krem jest lepszy niż arganowy z Nacomi, który już kiedyś wydawał mi się idealny, ale widać jest coś lepszego :)

      Usuń
  10. Miałam kilka próbek kosmetyków tej marki i zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam z Pose również pod oczy, który też dość dużo kosztuje, a mam wrażenie, że robi mi 'oczy za mgłą'... trochę mnie denerwuje ten efekt;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu nie ma mowy o jakimkolwiek podrażnieniu :) Ten z Pose też mam i u mnie nie powoduje takiego uczucia.

      Usuń
  12. Tego kosmetyku nie miałam, ale kiedyś kupiłam w prezencie dla mamy inny produkt tej firmy. Zachwycają mnie ich piekne opakowania i działanie też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest na czym oko zawiesić i do tego super działanie :) taki kosmetyk to idealny prezent dla bliskiej osoby :)

      Usuń
  13. To chyba najlepszy krem pod oczy jaki miałam do tej pory, niestety, już dobija dna :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Kusi kusi! Wlasnie skończyłam swoje zielone serum i chce wiecej Yonelle!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam jeszcze okazji poznania tej marki :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze sprawiają mi wielką radość - dziękuję :) Postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć na wszystkie pytania i mogę Was zapewnić, że czytam każdy napisany komentarz. W wolnym czasie zajrzę też na Twój blog :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...