niedziela, 18 października 2015

Fenomenalna opalenizna, czyli Vita Liberata pHenomenal 2-3 week Tan Lotion - jakie efekty daje?

Witajcie! Ciepłe, letnie pogody to już przeszłość, ale to nie znaczy, że nasze ciało ma być blade, czy poszarzałe. Wiadomo, że jeśli ktoś lubi skórę muśniętą słońcem zawsze może wybrać solarium, ale czy to bezpieczne wyjście dla skóry? Czy nie lepiej zainwestować w produkt pozwalający cieszyć się iście letnią opalenizną przez dłuższy czas, nie narażając nas na późniejsze choroby skórne? Dziś zapraszam Was na recenzję długotrwałego balsamu samoopalającego marki Vita Liberata, która jest jak na razie niekwestionowanym królem, jeśli chodzi o komfortową opaleniznę z butelki :) Wcześniej zachwycałam się ich lotionem z serii Rich, potem maską na noc i mineralnym pudrem brązującym. Czy długotrwały produkt z linii pHenomenal także mnie oczarował? 


Vita Liberata to irlandzka marka luksusowych kosmetyków samoopalających. Oferuje ona produkty brązujące i samoopalające, od tych dających efekt jednodniowy, po takie kilku dniowe, aż do 2-3 tygodniowej trwałości. Wszystkie kosmetyki Vita Liberata zachwycają składami pełnymi naturalnych, organicznych olejów i ekstraktów. Są wielokrotnie nagradzane i wyróżniane w wielu kategoriach na całym świecie.

pHenomenal 2-3 week Tan Lotion to balsam długotrwale opalający. Dzięki zastosowaniu technologii pHenoO2 pozwala cieszyć się złocistą opalenizną do 4 razy dłużej niż w przypadku tradycyjnych produktów samoopalających. Ponadto balsam nadaje skórze miękkość i zapewnia nawilżenie skóry aż do 72 godzin. Produkt sprawia, że ciało nabiera naturalnego odcienia opalenizny, nie powodując przy tym smug i zacieków. Unikalny system Odour Remove chroni nas przed nieprzyjemną wonią samoopalacza. Lekka formuła lotionu sprawia, że możemy go bez problemów stosować także do twarzy. Kosmetyk zawiera szereg certyfikowanych, ogranicznych składników roślinnych. 

Sposób użycia: producent zaleca trzykrotną aplikację na suchą skórę w odstępie 12-24 godzin np. wieczorem, rano, wieczorem. Przed każdą aplikacją należy spłukać skórę. Przed pierwszą powinno się wykonać dokładny peeling skóry. Lotion nakładamy kolistymi ruchami, używając rękawicy. Miejsca takie jak kostki, dłonie, czy stopy powinny być pokryte jak najmniejszą ilością produktu. Przed aplikacją nie należy stosować żadnych innych balsamów, czy olejków. 


INCI: Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Water (Aqua, Eau)*, Dihydroxyacetone***, Cocamidopropyl Betaine, Saccharide Isomerate***, Tocopheryl Acetate, Cucumis Sativus (Cucumber) Extract**, Hammamelis Virginiana (Witch Hazel) Extract**, Fucus Vesicolosus (Bladderwrack) Extract**, Papaya (Papaya) Fruit Extract**, Citric Acid, Punica Granatum (Pomegranate) Extract*, Rubus Ideaus (Raspberry) Extract*, Litchi Chinensis (Lychee) Extract**, Glycyrrhiza Glabra (Liquorice) Extract*, Vitis Vinifera (Grape) Extract**, Gingko Biloba Extract*, Sodium Benzoate, Betain, Potassium Sorbate, CI 17200 (Red 33), CI 42090 (Blue 1), CI 19140 (Yellow 5), CI 60730 (Ext. Violet 2), CI 14700 (Red 4)

*Organic / **Natural Origin / ***Ecocert


Opakowanie balsamu to elegancki, plastikowy pojemnik wyposażony w wygodną pompkę. Całość zapakowana jest w pudełko z ulotką, na której opisany jest sposób aplikacji. Kosmetyk ma 150 ml pojemności i trzeba go zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Ja mam wersję Medium - idealną dla jasnej skóry, ale jest jeszcze dostępna wersja Dark.

Razem z balsamem brązującym otrzymałam rękawicę do jego aplikacji - taki też sposób nakładania zaleca producent. Można ją dokupić oddzielnie. Jedna jej strona to cienki materiał, zaś druga - ta, którą nakładamy produkt na skórę ma strukturę gąbki. Od spodu jest ona podklejona jakby folią, która nie przepuszcza kosmetyku do naszych dłoni. Rękawica sporo ułatwia, a właściwie to ułatwia wszystko :) Aplikacja za jej pomocą jest łatwa i przyjemna, a co najważniejsze nie trzeba się potem martwić o domycie dłoni i smugi na ciele :) Trzeba tylko pamiętać, aby od razu po użyciu dokładnie ją wypłukać, bo produkt szybko zasycha.


Konsystencja jest gęsta, kremowa. Balsam ma ciemnobrązowy kolor, który po roztarciu nadaje od razu efekt lekko opalonej skóry. Możemy dzięki temu kontrolować gdzie jest już nałożony i rozcierać ewentualne nierówności. Jeśli użyjemy rękawicy, to aplikacja jest praktycznie bezproblemowa, trzeba tylko pamiętać o rozcieraniu dość szybkimi i zdecydowanymi ruchami, bo kosmetyk bardzo szybko zastyga na skórze. Po wyciśnięciu z opakowania nie wyczuwam w nim praktycznie żadnego zapachu, pojawia się on po kliku godzinach od aplikacji i jest znacznie delikatniejszy niż w przypadku drogeryjnych produktów tego typu


APLIKACJA
Przed pierwszą aplikacją należy wykonać dokładny peeling ciała, aby opalenizna była równomierna i długo się utrzymywała. Balsam łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, nie pozostawiając po sobie żadnej tłustej, czy lepkiej warstwy. Należy jednak uważać, bo może delikatnie brudzić jasne ubrania, ale nie stanowi to żadnych problemów w praniu, bo wszystko łatwo schodzi. Ja zawsze nakładam produkt kolistymi, zdecydowanymi i szybkimi ruchami, co zapewnia mi równomierne pokrycie ciała. Obszary problematyczne typu łokcie, kostki, pięty, kolana warto przetrzeć zwilżoną szmatką, gdyż jak wiadomo te miejsca chłoną bardzo dużo samoopalacza, bo skóra jest tam najbardziej wysuszona.

EFEKTY
Pierwsze efekty widać się od razu po nałożeniu produktu. Po kilku godzinach pojawia się trwała opalenizna, którą oczywiście możemy pogłębiać podczas kolejnych aplikacji. Ważne jest aby pomiędzy kolejnymi aplikacjami skóra była spłukana wodą, która usunie wierzchnią koloryzującą warstewkę. Producent zaleca 3 sesje, w odstępie 12-24 godzinnym, tak też postąpiłam, nakładając balsam wieczorem, rano i znów wieczorem. Na poniższych zdjęciach możecie zobaczyć efekty. Specjalnie do tego celu "opaliłam" tylko jedną nogę :) Jak widzicie nie mam opalenizny powakacyjnej, bo ze względów zdrowotnych nie mogłam się opalać, więc porównanie jest ze skórą bladą. Balsam nadaje naprawdę naturalnie wyglądającą opaleniznę. Ma ona dokładnie taki złoto-brązowy odcień, na jaki normalnie się opalam, przez co wygląda niesamowicie naturalnie :) Nie ma pomarańczowo-marchewkowych tonów :) Oczywiście, jeśli ktoś chce bardziej intensywną opaleniznę może pokusić się o kolejne aplikacje. Jeśli szkucie odcienia dla jasnej karnacji to kolor MEDIUM jest jak najbardziej dla Was :) 
Jeśli chodzi o walory pielęgnacyjne, to balsam naprawdę bardzo dobrze nawilża i wygładza skórę, co odróżnia go od wysuszających drogeryjnych samoopalaczy.


TRWAŁOŚĆ
Na moim ciele opalenizna nie wytrzymała co prawda dwóch tygodni, ale myślę że 8 dni po 3 aplikacjach to naprawdę niezły wynik :) Oczywiście kiedy brąz blednie możemy delikatnie go wzmocnić ponawiając aplikacje balsamu. Kosmetyk schodzi dość równomiernie, nie pojawiają się plamy i odpryski, co w przypadku drogeryjnych samoopalaczy jest normą. 

Balsam jest bardzo wydajny. Jeśli będziemy po niego sięgać regularnie ok 2-3 razy w tygodniu, to z pewnością wystarczy na dwa, a może nawet trzy miesiące :)


Podsumowując jeśli szukacie zdrowej alternatywy dla opalenizny wakacyjnej lub tej z solarium, to naprawdę warto zapoznać się z tym balsamem. Jego aplikacja jest bardzo łatwa i przyjemna. Zdecydowanym ułatwieniem jest tu na pewno ciemny kolor. Balsam ma także bardzo dobre właściwości pielęgnacyjne, nie wysusza skóry. Otrzymujemy dzięki niemu bardzo naturalny odcień opalenizny, bez pomarańczowych i żółtych tonów, nie wyglądamy sztucznie. Efekty są bardzo trwałe, więc wystarczy je wzmacniać co tydzień :) Dodatkowym plusem jest na pewno brak charakterystycznego smrodku samoopalacza, a także równomierne wymywanie się opalenizny :) Minusem jest tu oczywiście nie mała cena, bo balsam kosztuje aż 169 zł, ale naprawdę jest wart tych pieniędzy :) 

Można go kupić w perfumeriach SEPHORA.

Znacie produkty marki Vita Liberata? Jak podoba się Wam ten balsam? A może mieliście go okazję używać?

Pozdrawiam,
sarinacosmetics :)

21 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten balsam, to jedno z moich tegorocznych odkryć. Tak intensywnie go używałam, że już mi rękawica się popruła...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam z tej firmy mus opalający i świetny jest :) widzę, że ten też, piękna opalenizna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się nad tym produktem bardzo powaznie ostatnio :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Opalenizna wygląda rewelacyjnie i naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam inny, duużo tańszy sposób na zdrowe opalanie :) I nie zrezygnuję z niego na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny efekt! Według mnie taki balsam jest wręcz idealny przed wielkim wyjściem np., gdy musimy pokazać nogi itd. Jedynie ta cena, lecz od czasu do czasu można skusić się na takie cudo skoro jest wydajne. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam trzy produkty Vita Liberata, jednak wciąż podtrzymuję swoją opinię, że mimo iż kosmetyki mają bardzo dobre, marka mnie razi swoją chamską działalnością i już nigdy więcej nic od nich nie kupię :/

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam tę piankę, jest rewelacyjna, ale u mnie schodziła bardzo nierównomiernie, na dodatek za którymś razem miałam ciemne plamy na kolanach

    OdpowiedzUsuń
  9. Efekt jest fenomenalny :)
    Dużo dobrego słyszałam o produkcie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki cudowny efekt uzyskałaś :)) A sam produkt wygląda jak pudding czekoladowy :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow. Widać niesamowity efekt! Jednak zaprzyjaźnienie się z Azją Wschodnio-Południową doprowadziło to tego,że opalenizna bardzo kojarzy mi się z ludźmi ''gorszymi'' i ubogimi.
    Biel jest wspaniała.

    OdpowiedzUsuń
  12. ale ekstra efekt!! ja niestety mam dwie lewe ręce do samoopalaczy i ich nie używam, żeby nie robic sobie co rusz krzywdy..

    OdpowiedzUsuń
  13. Efekt jest. Ja jednak jestem totalnie zrażona do tego typu kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem bardzo ciekawa jak sprawdzi się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię ich samoopalacze :)
    Kochana kliknęłabyś w linki u mnie najnowszym poście ? :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze sprawiają mi wielką radość - dziękuję :) Postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć na wszystkie pytania i mogę Was zapewnić, że czytam każdy napisany komentarz. W wolnym czasie zajrzę też na Twój blog :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...