Witajcie! Wakacje za pasem a Ty nadal blada? Chcesz szybko się opalić? A może nie lubisz lub nie możesz wylegiwać się na słońcu? Na wszystko znajdzie się rada :) Obecnie na rynku kosmetycznym pojawiają się najrozmaitsze nowości mające na celu dać nam zdrową, naturalnie wyglądającą opaleniznę z tubki oraz takie które znacznie przyśpieszają opalanie na słoneczku, zwłaszcza dla osób u których opalanie zachodzi bardzo wolno lub na tzw "raczka". Moja skóra, zwłaszcza na nogach jest właśnie taka oporna :( Dziś zapraszam Was na przegląd kosmetyków, które u mnie się sprawdziły w mniejszym lub większym stopniu :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 czerwca 2015
wtorek, 14 stycznia 2014
Ziaja PRO peeling z mikrogranulkami bardzo mocny - program oczyszczający do cery tłustej i mieszanej
Witajcie! Na dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję peelingu, który gości u mnie od prawie roku :) Ostatnio jakoś rzadko po niego sięgałam, bo testy ciągnęły za sobą inne produkty, ale muszę go w końcu zużyć. Skusiłam się na niego pod wpływem pozytywnych opinii na wizażu (w czasach, kiedy jeszcze nie prowadziłam bloga) :) Czy żałuję zakupu? - Nie, a dlaczego dowiecie się z dalszej części posta :)
niedziela, 4 sierpnia 2013
Ziaja Bloker - moja opinia :)
Witajcie!
Wczoraj nie wyrobiłam się z postem, więc jest dzisiaj :) Opowiem Wam jak to jest u mnie z blokerem od Ziaji - przez niektóre z Was kochanym a przez niektóre znienawidzonym. Opisze Wam tez jak ja go stosuję, bo to może okazać się przydatne i uchroni Was przed podrażnieniami :) Jak dla mnie jest to teraz absolutny ulubieniec, bez którego nie wyobrażam sobie życia :) Nie wiem czemu nie kupiłam go wcześniej.
Zapraszam :)
Opis z opakowania i skład:
Cena: ok 5 zł
Pojemność: 60 ml
Moja opinia:
Opakowanie: Jest solidne, korek dobrze się dokręca. Kulka luźno się kręci, nie zacina :)
Konsystencja: Bardzo rzadka, czasem jeśli zaaplikujemy zbyt dużo, to cieknie strumieniem :( Ja ścieram wtedy nieco nadmiar chusteczką higieniczną.
Zapach, barwa: Jak dla mnie kosmetyk nie ma praktycznie żadnego zapachu. Jest to bezbarwny płyn.
Działanie: Jeśli chodzi o zabezpieczenie przed poceniem, to spełnia swoją rolę w 100 % :) Każda bluzka jest suchutka pod paszkami :) Ale bloker nie chroni przed nieprzyjemnym zapachem (kiedy już go zmyjemy ze skóry) - wtedy należy użyć jakiegoś zapachowego dezodorantu, nie musi to być żaden antyperspirant.
Testowałam go w upały i pachy były cały czas suche :)
Jeśli chodzi o podrażnienia, to pierwszy raz użyłam go będąc 1 dzień po depilacji i to był mój błąd, bo pachy niesamowicie zaczęły swędzić i było tak przez ok 10 min. Następnego dnia przy kolejnej aplikacji, kiedy włoski zdążyły już podrosnąć, nie odczułam żadnego swędzenia :)
Więc jak aplikować bloker, aby zminimalizować ryzyko podrażnień? Opiszę Wam, jakie wnioski nasunęły mi się podczas używania go :)
Należy zastosować się do opisu na opakowaniu, czyli stosować najpierw przez 2-3 dni wieczorem (w tym czasie absolutnie nie depilujemy pach!!!). Trzeba się przemęczyć i np włoski ukryć pod bluzkami z krótkim rękawkiem. Nie można stosować blokera na świeżo wydepilowaną skórę - nawet jeśli depilowałyśmy się rano!!!
Pierwsza aplikacja - jakie powinny być włoski pod pachami, aby nie swędziało?
Jeśli pachy depiluję dajmy na to w poniedziałek wieczorem, to na aplikację blokera muszę poczekać do środy wieczorem - wtedy włoski będą miały przynajmniej 2 mm i nic nie powinno swędzić. Jest jeszcze jedna ważna sprawa - do czasu aż produkt całkiem się nie wchłonie/zaschnie nie opuszczamy całkiem rąk. Jeśli to zrobimy i nie będzie mógł wyschnąć, wtedy też może swędzić.
Obecnie stosuję go raz w tygodniu i to w zupełności wystarcza :) Jednak muszę zawsze pamiętać, aby włoski miały min 2 mm długości.
Powiem Wam, że niesamowite uczucie jest, jak później się wydepilujemy i mamy całkiem suche pachy :)
Ogólnie jest to bardzo dobry i tani produkt, idealny na wakacje, już wielu osobom pomógł uporać się z poceniem :) Trzeba nauczyć się jednak go używać, choć pewnie znajdą się osoby, które mimo to może podrażnić - nie wszyscy mamy jednakową skórę. Jednak cena jest bardzo niska, więc można wypróbować :)
Miałyście go?
Pozdrawiam
sarinacosmetics :)
środa, 31 lipca 2013
Ziaja masło kakaowe - spray przyspieszający opalanie oraz balsam do ciała - moja opinia :)
Witajcie!
Trochę się spóźniłam z tą recenzją, bo już lato w pełni, ale lepiej późno niż wcale :) Dzisiaj będzie o opalaniu z Ziają :) Pod lupę idą dwa produkty z serii mało kakaowe - spray przyspieszający opalanie i balsam do ciała :) Jeśli jesteście ciekawe, co ja o nich sądzę, to zapraszam na notkę :)
Najpierw trochę o moim letnim ulubieńcu, czyli o sprayu przyspieszającym opalanie :)
Opis producenta:
Skład dla zainteresowanych:
Cena: ok 9 zł / 100 ml
Moja opinia o sprayu przyspieszającym opalanie:
Opakowanie: w miarę wygodne, ma spryskiwacz, choć nie radzę pryskać po ciele, bo będzie na wszystkim. Ja piskam zawsze na dłoń i smaruję ciało.
Konsystencja: dość rzadka - w końcu to olejek.
Zapach: produkt ma cudowny zapach - czuć w nim kokos i kakao :)
Barwa: spray jest przezroczysty, raczej bezbarwny.
Działanie: Po zastosowaniu skóra jest tłusta pokryta filmem - to zasługa parafiny. Jednak pomaga to trochę ochronić skórę przed wysuszeniem w trakcie opalania. Spray rzeczywiście trochę przyśpiesza proces opalania, ale nie jest to coś spektakularnego. Nie chroni nas też przed zaczerwienieniem. Nie ma filtrów. Po zmyciu skóra wymaga nawilżenia i zastosowania balsamu, najlepiej z masłem kakaowym lub shea. Jeśli szukacie czegoś do stosowania w solarium to nie polecam. Efekty będą mizerne. Zdecydowanie lepiej sięgnąć po kosmetyki dostępne w solariach zawierające aktywatory i bronzery przyspieszające opalanie nawet o 60 %.
Wydajność: spray jest bardzo, bardzo wydajnym produktem.
Skusiłam się też na balsam z masłem kakaowym od Ziaja i teraz będzie właśnie o nim :)
Opis producenta:
Skład dla zainteresowanych:
Cena: ok 8 zł / 200 ml.
Moja opinia o balsamie do ciała:
Opakowanie: Wygodne, wykonane z niezbyt twardego plastiku.
Konsystencja, barwa, zapach: balsam ma konsystencję bardzo podobną do balsamów Dove. Jest nie za gęsta ale też nie za rzadka. Jest treściwa, tłusta. Dobrze się rozprowadza. Ma kolor biały. Zapach taki sam jak w przypadku sprayu - kokosowo-kakaowy.
Działanie: Jeśli używamy tego balsamu na suchą, nieopaloną skórę, to nie spodziewajmy się po nim zbyt wiele, bo nic oprócz tłustej warstewki na skórze nam nie da. Trochę lepiej sytuacja wygląda na opalonej skórze. W tedy balsam natłuszcza, zabezpiecza przed utratą wody, ale czy odżywia i nawilża? Raczej nie, skoro po zmyciu mamy nadal suchą skórę. Na plus można mu jeszcze przypisać, że wzmacnia kolor opalenizny ze względu na masło kakaowe i jeśli spalimy się na czerwono, to z pewnością pomoże szybciej zbrązowieć. To tyle. Ja go więcej nie kupię, bo nie nawilża skóry, wolę krem do ciała z masłem kakaowym z Isany (recenzja TU), bo nie ma parafiny, dobrze nawilża i też wzmacnia opaleniznę.
Miałyście któryś z tych produktów?
Pozdrawiam
sarinacosmetics :)
niedziela, 30 czerwca 2013
Ziaja maseczka oczyszczająca z glinką szarą - recenzja :)
Witajcie!
Dzisiaj szybka recenzja maseczki z glinką szarą firmy Ziaja :)
Ostatnio bardzo polubiłam się z maseczkami, szczególnie glinkowymi :)
Ostatnio bardzo polubiłam się z maseczkami, szczególnie glinkowymi :)
Zapraszam :)
Moja opinia:
Opakowanie: saszetka o pojemności 7 ml. Jak to bywa z saszetkami korzystanie jest średnio przyjemne, ale plusem jest to, że możemy kupić małą ilość produktu na spróbowanie, a nie jakąś dużą pojemność :) Mi wystarczyła na 3 użycia :)
Kolor, konsystencja, zapach: Maseczka ma lekko szary kolor, kremową średnio gęstą konsystencję, dobrze się rozprowadza na skórze. Produkt nie jest z tych zasychających - przez cały czas trzymania maseczki konsystencja jest taka sama, chociaż ja osobiście wolę te zasychające :) Nie ma większych problemów z jej zmyciem :)
Maseczka ma ładny, delikatny zapach, nie kręci nas w nosie żadna chemia :)
Maseczka ma ładny, delikatny zapach, nie kręci nas w nosie żadna chemia :)
Działanie: Mam porównanie z maseczkami glinkowymi z Marizy oraz rosyjską z minerałami z morza martwego i ta wypada najsłabiej. Jej działanie określiłabym na średnie. Owszem ładnie oczyszcza pory, ale ich nie zwęża, tak jak tamte maseczki. Skóra jest nawilżona, gładka, promienna, w miarę dobrze oczyszczona :) Po spłukaniu zostaje warstewka ochronna, ale nie jest ona tłusta.
Czy maseczka matuje? Raczej nie, po krótkim czasie skóra zaczyna się nieco świecić.
Kosmetyk nie podrażnia skóry i u mnie alergii nie wywołał, chociaż ja jestem mało alergiczna i rzadko co mnie uczula :)
Czy maseczka matuje? Raczej nie, po krótkim czasie skóra zaczyna się nieco świecić.
Kosmetyk nie podrażnia skóry i u mnie alergii nie wywołał, chociaż ja jestem mało alergiczna i rzadko co mnie uczula :)
Jak za tą cenę może być, ale jeśli chcemy mocniejszego efektu, to lepiej zainwestować w lepsze glinki.
Ja może kupię ją jeszcze kiedyś, chociaż jest masa maseczek do wypróbowania - ostatnio mam jakąś manię maseczkową :)
Można wypróbować, bo szkód nie czyni żadnych, a może Wam się akurat spodoba :) Do tego jest tania jak barszcz i łatwo dostępna :) Cena ok 1,70 zł :)
Używałyście jej?
Pozdrawiam
sarinacosmetics :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





